Konie, moje konie...

 

 

img_2144_1

 To będzie opowieść o moich koniach, mojej wielkiej pasji.

27 luty 2011, niedziela

Kowal Artur ponownie nas odwiedził. Zmartwiłam się bardzo przednimi kopytami Skierki. Wybrzuszenia na wewnętrznych częściach kopyt, na które zwrócił uwagę, mogą sugerować szpotawość stawu. Korekcyjne struganie pomoże go wyprostować. Czekamy. Zabawki kopytko już zagojone i cała reszta gromadki też w pożądku.Klaczki dostały zgodę na jazdy pod jeźdzcem, no to się będzie działo.

2 marca 2011, wtorek

Wszystkie klaczki bez problemu przyjęły siodła. Myślę, że z wyjazdem w teren nie będzie kłopotu. Jutro zakładam szorki, tak raczej w formie zabawy, żeby coś się działo, niż żeby uczyły się w nich pracować, chociaż kto wie, może odkryję jakiś talent. Póki co, w kwesti pracy w szorach, niepokonany jest Nieboraczek. Moje dzielne, mądre konisko.

7 marca 2011, poniedzałek

Andrzej wrócił do Krakowa, a ja mogę sobie na spokojnie wspomnieć pierwszy wyjazd Zabawci w teren.

img_8381_1

Cała wycieczka przebiegała spokojnie. Zabaweczka dzielnie kroczyła za Wentylem interesując się wszystkim dookoła. Wędzidło przyjęła bez problemu i spokojnie odeszła od stada. Wprawdzie dopiero za drugim razem, ale udało mi się na nią wsiąść i zostać na grzbiecie:) Ponad godzinną wycieczkę po zimowym lesie jechało mi się super. Problemem okazały się dwa momenty. Pierwszym to Stasiowe rżące konie, których i ona i ja wystraszyłyśmy się - ja zauważyłam powalone ogrodzenie i oczami wyobraźni widziałam przybiegające przez tory całe stado do nas. Na szczęście stasiowe zostały na swoim pastwisku, a Zabawka ruszyła dalej za Wentylem. Drugą kluczową sytuacją był radosny widok przyjaciółek: Skierki i Filipci, które radośnie witały nas pod domem. Niestety nie udało mi się Zabawki przytrzymać, wyrwała wodze i zwiała, wypłacając mi solidne dwa kopniaki w udo:( Ale to nic, powinnam na niej przedewszystkim siedzieć, a nie iść, a jeśli już iść to pewnie trzymać przy pyszczku, a nie kroczyć nonszalancko na długiej wodzy, uczę się :) Na całe szczeście sama klaczka zorientowała się w porę, że coś poszło nie tak i pozwoliła się grzecznie zaprowadzić na pastwisko, gdzie w geście pojednania podała mi każde kopytko na zgodę.

img_8388_1 img_8447_1

24 marca 2011, czwartek

HO, HO ale długo nie pisałam. Ale tak naprawdę to mało zrobiłam przy koniach:(. Wiosna idzie i pełno innej, nie końskiej, roboty dookoła.
Zaliczyłam jeden teren z Ewcią, wspaniałą dziewczyną, którą miałam okazję poznać i wprowadzić w koński świat.
Nieborak przeszedł szkołę nauki skrętów, zatrzymań i ruszania i jak babcię kocham zdał na celujący.

img_8498  

img_8493

img_8455_1

A sprawa wcale nie była łatwa. Po pierwsze Saturn z Wentylem plątali się tu i tam, a młody nie wiedział, o co chodzi i dlaczego nie wolno mu chodzić za nimi, jak zazwyczaj. Po drugie smaczny balot z siankiem, dopiero co wytulany, został za płotem.